Hormon wzrostu – fakty i mity

0

Chyba wszyscy słyszeliśmy o „cudownym” hormonie wzrostu. Podobno czyni człowieka młodszym, szczuplejszym i bardziej muskularnym, a kulturystę silniejszym i pozbawionym nadmiaru tkanki mięśniowej.
O hormonie wzrostu (ang.: growth hormone – GH) napisano już w prasie i w inter-necie tyle, że wypada w końcu przyjrzeć mu się z bliska. Międzynarodowy Komitet Olimpijski ciągle testuje sportowców podejrzanych o nadużywanie GH, a pacjenci klinik endokrynologicznych na całym świecie domagają się uczynienia ich młodszymi i piękniejszymi właśnie dzięki temu hormonowi. Można powiedzieć, że skoro taki jest trend, to chyba musi być prawda, czyż nie tak? Okazuje się, że niekoniecznie.

„Cudowny” hormon.
Poziom GH jest najwyższy w okresie dojrzewania płciowego, następnie obniża się z wiekiem, tracąc w końcu około 70% swojej wartości. Natomiast intensywne ćwiczenia fizyczne, ze wskazaniem na podnoszenie ciężarów, powodują wydzielanie się tego hormonu, podnosząc go na wyższy poziom. Od dawna już są robione eksperymenty mające w założeniu dać odpowiedź na określenie warunków, w jakich poziom GH wzrasta. Owszem, zdarza się, że zwiększony poziom GH ma wpływ na przyrost mięśni ze względu na wytwarzający się stan anaboliczny, ale nie jest to regułą.

GH dał się poznać, owszem, jako stymulator dla funkcji organizmu, ale przede wszystkim
w sytuacjach wykonywania krótkiego wysiłku dynamicznego. Proszę sobie wyobrazić, że najlepszym wyzwalaczem dla zdrowego człowieka są sprinty, następnie klasyczne rwanie sztangi!

Eksperymentów ciąg dalszy.
Istnieją dwa scenariusze, w których GH wydaje się oddziaływać najlepiej: 1) u tych osób, u których wykryto organiczny deficyt hormonu, 2) u tych osób, które jeszcze są w stadium wzrostu. W obydwu przypadkach nie ma raczej mowy o ponadprzeciętnym wzroście masy mięśniowej. A nam potrzeba wiedzy na temat możliwości budowania muskulatury u osób w przedziale wieku 20-45 lat, a jednocześnie zajmujących się podnoszeniem ciężarów, W tym celu po raz któryś z rzędu zorganizowano dwie grupy wolontariuszy w wieku 21-34 lata.
Członkom grupy podstawowej robiono iniekcje GH, natomiast członkom grupy kontrolnej robiono podobne zastrzyki, tyle że z placebo. Obydwie grupy zostały poddane ciężkiemu treningowi siłowemu (oporowemu) w ciągu 12 tygodni.

Stwierdzono, że w ciągu tego czasu u obydwu grup doszło do utraty tkanki tłuszczowej oraz do poprawy stanu nawodnienia organizmu, z tym, że członkowie grupy podstawowej wypadli pod tym względem lepiej. Natomiast nie zaobserwowano ani przyrostu siły, ani masy mięśniowej.

Czynnik IGF-1 w pozycji biernej.
Ta sama grupa naukowców dokonała podobnego eksperymentu z udziałem doświadczonych ciężarowców. Efekt był podobny: żadnego „konkretnego ulepszenia” (siła) nie uzyskano, Jednakże zaobserwowano wzrost czynnika IGF-1, co wskazywało na to, że włókna mięśniowe mają warunki do reakcji anabolicznej, a zatem istnieje szansa na wzrost masy mięśniowej i siły Niestety, kiedy nie zwiększano intensywności ćwiczeń, nie doczekano się żadnej korzystnej zmiany.

W podsumowaniu stwierdzono, że użycie hormonu wzrostu pod postacią iniekcji „nie wydaje się być efektywną strategią na przyrost masy mięśniowej, niezależnie od tego, czy praktyce tej zostanie poddany osobnik młody, czy starszy oraz niezależnie od tego, czy podnosi ciężary, czy ich nie podnosi” Pozostaje więc wyjście naturalne, to znaczy dokonywanie takich działań, które mogą wyzwalać organiczny potencjał hormonalny. Istnieje bowiem cały szereg interesujących powiązań nerwowych oraz interakcji wewnętrznych, które wspomagają produkcję organicznego hormonu wzrostu oraz jego wydzielanie się do krwi. Pierwszą sprawą, którą należy wziąć pod uwagę, jest trening siłowy. Nasz organizm jest skonstruowany w sposób podobny do konstrukcji ręcznego hamulca w samochodzie: jeżeli nie jest używany, traci swoją skuteczność i naraża pojazd na utratę możliwości wykonywania potrzebnych manewrów. W momencie, w którym dochodzimy do wniosku, że już „nie te lata”, że „najwyższy czas odpocząć”, że „najwyżej rekreacja” – wytwarza się szereg reakcji przyspieszających starzenie się organizmu jako całości.

Jeżeli chodzi o osoby młode, trudno z góry przewidzieć, kto może odnosić wyniki ponadprzeciętne, a kto tylko przeciętne – nie wiadomo, jak zachowa się organizm w sytuacjach skrajnych, do jakich należy trening siłowy. Trzeba to zweryfikować na własnym przykładzie, obserwując rezultaty ćwiczeń w ciągu pierwszego roku.
Chodzi o to, że krótkie momenty wydzielania się czynnika IGF-1 oraz testosteronu po jednym czy kilku treningach nie mają dużego znaczenia dla sportowego rozwoju organizmu, bo są to reakcje typowe dla każdego osobnika ćwiczącego lub wykonującego ciężką pracę fizyczną. Istotne są one dopiero po dłuższym czasie, bo dopiero wtedy uda się określić, w jakim natężeniu wykształcił się cały schemat reakcji anabolicznych.
Istnieje możliwość, potwierdzona praktyką, że organizm poddany treningowi siłowemu, cardio, HIIT, sprintom i tak dalej – sam wytworzy warunki fizjologiczne, które będą sprzyjały reakcjom anabolicznym na bodźce.

Czy to wszystko, co zostało wcześniej napisane, oznacza, że GH jest zupełnie bezużyteczny w kontekście budowania masy mięśniowej? Otóż nie. Na pewno nie jest skuteczny jako pojedynczy lek, oczywiście poza koniecznością stosowania go w przypadkach skrajnego wycieńczenia lub karłowatości. Są natomiast inne sytuacje, w których naturalny GH odgrywa rolę pomocniczą jako stymulator procesów anabolicznych. Rola pomocnicza ma tu znaczenie istotne dlatego, że bez niej nie doszłoby właśnie do reakcji anabolicznych. Wiemy skądinąd, że im większa jest intensywność treningu realizowana w możliwie krótkim czasie, co wymaga skrócenia przerw między seriami, tym wyraźniejsza jest odpowiedź ze strony GH. W konsekwencji ma to znaczenie dla procesu uzyskiwania przyrostu masy mięśniowej jako wyniku reakcji organizmu „ustawionego na anabolizm”.

Jak już wspomniałem na początku, o ile somatotropina nie ma bezpośredniego wpływu na przyrost muskulatury, to jednak na pewno wpływa na proces utraty tkanki tłuszczowej. Dzieje się tak dlatego, że GH zwiększa wrażliwość komórek tłuszczowych na lipazy.
Lipazy to enzymy rozkładające tłuszcze. Występują w sokach trzustkowym i jelitowym oraz w żółci. Dochodzi tam do emulgacji tłuszczów zmagazynowanych w tkankach, następnie do usuwania ich wraz z żółcią i dzięki temu następuje opróżnianie magazynów tłuszczowych.
W tym wypadku można zatem mówić o bezpośrednim wpływie GH na spadek tkanki tłuszczowej, ale – o czym było już wcześniej – rolą sprawczą dla wyzwolenia się GH jest intensywność.

Podsumowując należy stwierdzić, że przyjmowanie gotowych preparatów zawierających hormon wzrostu nie jest efektywne, A już na pewno nie jest efektywne, kiedy przyjmuje się lek w dawkach umiarkowanych (zresztą dawki wyższe nie pozostają bez negatywnego wpływu na zdrowie – może dojść na przykład do pogrubienia się kości).

Jednak odpowiednia metoda treningowa nacechowana intensywnością, do której warto się przyzwyczaić, ma sprawdzony wpływ na utratę tkanki tłuszczowej. Co ciekawe, udało się ustalić, że wykonując intensywne treningi nie potrzebujemy stosować cardio w celu ograniczenia tkanki tłuszczowej. Załatwi nam to sam trening.
Inaczej mówiąc, nie dajmy się nabrać na przyjmowanie kosztownych i gotowych iniekcji hormonu wzrostu, bo wystarczy zwiększyć intensywność treningu i będziemy mieli taki sam efekt za darmo. W celu uzyskania naturalnej sekrecji GH trzeba tylko podkręcić tempo ćwiczeń.

opr. Jan Wygórski

Udostępnij.

O autorze

Ekspert z dziedziny suplementacji i odchudzania. Wieloletni certyfikowany trener. Z wykształcenia specjalista z zakresu biochemii, metodologii żywienia oraz metod treningowych, z pasji komentator świata kulturystyki i fitnessu.

Napisz odpowiedź